Śniadanie z 15 dań i 3 butelek wina
31 maja 2013
Śniadanie z 15 dań

W książce A Rumble Through Normandie G.M. Musgrave, XIX-wieczny angielski podróżnik pozostawił oryginalne świadectwo niezwykłego normandzkiego apetytu, jaki zaobserwował podczas rejsu parowcem „Courrier” z Rouen do Hawru. Był piątek, 4 sierpnia, kwadrans przed jedenastą. 

 

Jako jedyny Anglik na pokładzie przyglądałem się francuskiemu gentlemanowi. Większość pasażerów, jak się zdaje, to byli mieszczanie z Rouen i Hawru spędzający właśnie wakacje, przedsiębiorcy i pracownicy różnych zawodów oraz stopni. Obok mnie przez dłuższy czas, nim nie przepędził ich przelotny deszcz, stała para o szczególnych fizjonomiach, powiedziałbym: „Piękna i Bestia”. Uderzającej urody kobieta miała około trzydzieści lat, ubrana modnie, uśmiechnięta i pełna wdzięku, była najwyraźniej w dobrym humorze. Jej towarzysz – pospolity, niezgrabny, gruby, zarośnięty niczym zwierzę z bestiariusza, bez polotu i wdzięku. O kimś takim Francuzi mówią un gros animal, et très bête. (...) Ten przypominający Kalibana adorator najsłodszej z cór Ewy nakłonił swą towarzyszkę – jak sądzę, była to jego narzeczona – by zeszli na dół na śniadanie. Francuzi rzadko śniadają przed dziesiątą lub jedenastą godziną... Po skończeniu zupy szturm przypuszczono na smażoną makrelę: atak był żywiołowy, ości w każdym bądź razie usunięto. Potem nadszedł czas na dwa relais befsztyku, dokładkę francuskiej fasolki oraz obsmażanych ziemniaków sauté, omlet aux fines herbes, oskrzydlony niemal natychmiast przez fricandeau z wołowiny i szczawiu, którym z kolei wysłano posiłki w postaci pieczonego kurczaka z nadzieniem z grzybów, a wnet potem delikatne zmysły otrzymały rozkaz zajęcia się golonką na kołderce ze szpinaku. Etap ten pochłonął jakieś dwadzieścia pięć minut: potyczka z kurczakiem ledwie dziesięć, ale solone mięso wymagało już bardziej mozolnego przeżuwania. Następnie na stole pojawiła się tarta z jabłkami, trzy kremy oraz sałata z cykorii, które – jak się słusznie domyślałem – były jedynie forpocztą pieczeni z udźca, dość skromnej, jeśli chodzi o gabaryty, posypanej siekaną cebulką i startą gałką muszkatołową. Wszystko, za wyjątkiem udźca, zniknęło ze stołu, czyniąc miejsce dla kawy, dwóch kieliszków absyntu oraz eau dorée, sera mignon, gruszek, śliwek, winogron oraz ciastek. Między jedenastą a pierwszą po południu opróżniono dwie butelki burgunda i jedną chablis. I to było śniadanie – największy, jaki zdarzyło mi się widzieć pokaz potęgi apetytu. Uśmiechnąłem się, gdy o godzinie drugiej zobaczyłem ich na pokładzie w trakcie drzemki, śniących zapewne o nadchodzącym obiedzie... 

 

G.M. Musgrave, A Rumble Through Normandie or Scenes, Characters and Incidents in a Sketching Excursion through Calvados, 1855.

blogi kulinarne
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
ARCHIWUM