Ogród francuski
29 kwietnia 2018

Pomiędzy klombami i szpalerami drzew

Najpierw francuscy władcy - Karol VIII, Franciszek I, Henryk II - zachwycili się włoską sztuką ogrodową, którą mieli okazję podziwiać podczas kampanii wojennych oraz wojaży do Italii. Z tej fascynacji wyrósł renesansowy ogród francuski, którego wspaniałe realizacje powstały w Amboise, Anet, Blois czy Chenonceau. Był wiek XVI. Stulecie później genialny ogrodnik, z wykształcenia architekt, André le Nôtre rozwinął ich podstawowe założenia, nadając im nowy wymiar i znaczenie. Z renesansowego paradygmatu oprócz elementów strukturalnych jak partery (kobierce kwiatowe na planie prostokąta lub innych prostych figur geometrycznych, mogą też być złożone z traw, nisko przycinanych krzewów lub żwirku, które tworzą dekoracyjne wzory), topiary (starannie przycinane i formowane w różne kształty krzewy i drzewa), lustra wodne (kanały, baseny) czy roślinne labirynty, zaczerpnął zamiłowanie do symetrii i geometryzacji przestrzeni. W projekcie lenôtrowskim przestały one wyrażać ponadczasowy ideał piękna, harmonię i niezmącony porządek.  W powiększonym formacie, gdyż ogród siedemnastowieczny, barokowy, potrzebował nade wszystko przestrzeni – lokowano go więc na imponująco rozległym terenie – stały się emanacją kartezjańskiego Cogito, rozumu, który ujarzmia naturę, triumfu racjonalizmu, wyrazem potęgi i władzy człowieka.

Regularność, symetria i wszechwładza perspektywy osiągnęły w nim swoje apogeum. Nic przypadkowego ani zbędnego, wszystko zostało starannie wymierzone, obliczone i przemyślane. O Vaux-le-Vicomte Madame de Scrudery pisała, że niepodobna sądzić, iż jest to miejsce, które „zawdzięcza swe piękno samej naturze. Wręcz przeciwnie, można bez przesady twierdzić, że Cléonime [kryptonim Nicholasa Fouqueta] ją całkowicie przeobraził, i nie ma tu zakątka, którego by nie upiększył”. O Ludwiku XIV mało przychylny mu pamiętnikarz Saint-Simon notował, że „uwielbiał tyranizować naturę, ujarzmiać ją poprzez sztukę i skarby”. Obaj - Fouquet i Król Słońce - czynili to za pośrednictwem swego genialnego architekta pejzażu, wspomnianego Le Nôtre’a. Kaprys właściciela ogrodu i wizja jego ogrodnika nie znały granic, otrzymując wsparcie w najnowszych osiągnięciach nauki i techniki. Dla ich realizacji przekopywano wzgórza, przewożono ziemię, osuszano grunty, zmieniano bieg strumieni, drążono ziemię pod budowę kanałów.

Ogród był szkatułką, która zamykała w sobie niczym barokową perłę, okazały pałac harmonijnie zespolony z roślinnym otoczeniem. Było to integralne założenie pałacowo-ogrodowe, a nie przylegający do budynku, często oddzielony murem ogród w dawnym stylu. Z okien pałacu widz zdaje się obejmować wzrokiem cały zieleniec. W Wersalu wrażenie nieskończonej przestrzeni i umykającego hen horyzontu ujmowanych z okien Sali Zwierciadlanej jest niesamowite. Zatrzymując się na dziedzińcu pałacu Vaux-le-Vicomte, przez otwarte na oścież potrójne drzwi budynku widzimy w oddali posąg Herkulesa, z tarasu zaś roztacza się przed nami ogród w pełnej krasie.  A jednak to złudzenie. Optyką ogrodu barokowego rządzi zasada iluzji i niespodzianki. Schodząc w dół, odkrywamy zakryte wcześniej przed naszymi oczyma partery ogrodowe o niezwykłych roślinnych „haftach”, zamaskowane wodne kanały i sadzawki, odkrywamy alejki prowadzące nas w głąb boskietów (zagajników). Te zaś kryją zaciszne gabinety, dające spokój i odosobnienie. Ogród francuski poznaje się stopniowo, odsłania swą urodę zalotnie i niespiesznie.

Spacerujemy pośród drzew skrupulatnie przycinanych w stożki, romby lub inne formy i mijamy posągi. Dominują rośliny, które są zielone przez cały rok, jesteśmy zatem w krainie wiecznej wiosny. Ich kształty dzięki zręczności nożyc ogrodnika można zachować niezmienione mimo zmieniających się pór roku. Rzeźby, ustawione wzdłuż alejek, a czasem zanurzone pośrodku wodnych basenów jak majestatyczny rydwan Apolla w Wersalu – przemawiają ponadczasowym językiem mitologicznych symboli. Antyczne bóstwa, nimfy, herosi symbolizują potęgę pana tych włości i przenoszą nas poza czas historyczny. Oprócz posągów statykę pejzażu przełamują też kaskady i fontanny. Tryskająca woda układa się często w fantazyjne kształty – tulipanów, wachlarza, kuli czy bukietu. Nic dziwnego, barok przecież kochał wodę, w strumieniach wypływających z fontann widział pasję życia, w odbiciach na powierzchni kanałów i basenów jego kruchość i ulotność, marność i przemijanie tego, co materialne.

Barokowy ogród był teatralny. Nie tylko w sensie widokowości i spektakularnych rozwiązań. Stanowił salę balową, miejsce dla bizantyjskich, często wielodniowych uczt, wystawnych bankietów mających olśnić cudzoziemskich gości, wyszukanych zabaw jak rejsy autentyczną wenecką gondolą po wersalskim Wielkim Kanale lub oszałamiające pokazy sztucznych ogni. Był wreszcie miejscem, w którym wystawiano sztuki największych francuskich dramatopisarzy. Służyły temu teatry na świeżym powietrzu. Nie były to jedyne budowle w barokowym ogrodzie. Ciekawe, że sam ogród był pomyślany jako budynek i pomieszczenie. Drzewa i krzewy tworzyły sale, gabinety czyli zielone salony, korytarze, mury, trawy układały się w dywany, kwiaty w barwne kobierce.

Stulecie później złośliwi twierdzili, że „ogrody Le Nôtre’a są tak smutne, iż alejką najbardziej uczęszczaną jest ta wiodąca ku wyjściu”. Nadszedł czas stylizowanych na naturalne i dzikie ogrody w stylu angielskim, a modzie tej ulegali także właściciele francuskich pałaców i zamków. Jednak to regularny ogród w stylu francuskim, pozostaje nadal celem turystycznych wypraw do Francji i źródłem tysięcznych zachwytów.

blogi kulinarne
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
ARCHIWUM