W krainie kwitnących jabłoni… W Normandii. (1)
19 maja 2013
W krainie kwitnących

Normand gourmand – są tacy, którzy twierdzą, że ten rym nie jest dziełem przypadku. Mieszkańcom Normandii dopisuje apetyt, nie boją się tłustej kuchni, opartej na maśle i śmietanie. Apetyt i zdrowie udzielają się też przybyszom. Paryskie dzieci często wysyłano w te strony, by nabrały wigoru. Jedno zatem jest pewne – od normandzkiego stołu nie wstaniemy głodni...

 

Kamieniste, usiane dzikimi plażami wybrzeże Atlantyku zachwyca monumentalnymi wapiennymi klifami, a jednocześnie ich wysokie, strome urwiska przyprawiają o zawrót głowy. Fécamp, Étretat... Znamy je z obrazów impresjonistów, z historii o sprytnym włamywaczu Arsenie Lupin, listów Guy de Maupassanta do Gustawa Flauberta, kryminałów Georgesa Simenona. Malownicze portowe miasteczka, wioski rybackie, eleganckie kurorty jak Deauville czy Trouville niczym magnes przyciągają nie tylko wielkie gwiazdy, ale i zwykłych anonimowych turystów. Co roku blisko czterysta tysięcy osób przejeżdża do Bayeux obejrzeć słynną tkaninę przedstawiającą podbój Anglii przez Wilhelma I Zdobywcę, bitwę pod Hastings i życie codzienne mieszkańców Normandii; pół miliona wielbicieli impresjonizmu wydeptuje ścieżki słynnego ogrodu Claude'a Moneta w Giverny, trzy miliony turystów przyjeżdża podziwiać La Merveille, Mont-Saint-Michel, wyłaniającą się z oceanu, zapierającą dech w piersiach skalistą wysepkę z przepięknym średniowiecznym opactwem benedyktyńskim na samym szczycie.

 

vivelacuisinepl_normandia_600px_600

 

Ale normandzkie wybrzeże to nie tylko urzekające widoki. To także najlepszy we Francji dostawca owoców morza – ostryg, małż, przegrzebków, krewetek, homarów, langust. Spośród ryb na stołach króluje sola, ale nie zdziwicie się, jeśli w restauracyjnym menu w Dieppe zobaczycie znanego z bałtyckich wód... śledzia.

 

vivelacuisinepl_normandia5_600px_600

 

W głębi lądu Normandia jest równinna. I tak jak dla architektury miast i miasteczek charakterystyczna jest zabudowa szachulcowa (colombage), tak pejzażowym znakiem rozpoznawczym regionu są bocages – poprzecinane rzędami drzew pola i pastwiska. Widziane z lotu ptaka wyglądają jak wielka szachownica, na której najczęściej spotykanymi figurkami są konie, barany i krowy. Te ostatnie, rasy normandzkiej – białe, nakrapiane na brązowo lub czarno, dają najlepsze we Francji mleko. Tutejszy przemysł mleczny to połowa francuskiej produkcji. Region słynie ze znakomitego masła, śmietany i serów. To właśnie Normandczycy wprowadzili masło do kuchni francuskiej, w żadnej jednak części Francji jego spożycie, podobnie jak i śmietany, nie jest tak gargantuiczne jak w Normandii. Bez nich nie ma gotowania. Normandczycy – potomkowie odważnych i walecznych Wikingów – nie boją się tłustej kuchni (popularna graisse normande, tłuszcz wołowy wytapiany z dodatkiem przypraw oraz warzyw to kolejny tego dowód) i nie stronią od maślanych sosów. Słyną z dobrego apetytu.

 

vivelacuisinepl_normandia4_600px_600

 

Przemysł mleczny to jednak nie tylko mleko, masło i śmietana, ale również zachwycające aromatem sery. Normandia jest ojczyzną camemberta, którego roczna produkcja utrzymuje się na poziomie około 4300 ton. Sery typu produkuje się także w innych regionach Francji, ale wersja normandzka, chroniona apelacjami: od 1983 roku AOC (Appellation d'origine contrôlée), a od 1996 roku AOP (Appellation d'origine protégée), jest wytwarzana na bazie mleka niepasteryzowanego. Pakuje się go do okrągłych drewnianych pudełeczek, w jego smaku wyczuwalne są nuty grzybów i pleśni. Legenda łączy powstanie tego sera z postacią Marie Harel, chłopki z wioski Camembert, która w 1791 roku miała skorzystać z rad księdza Goberta, ukrywającego się przed rewolucjonistami w dworze, w którym pracowała. Marie wyznaczyła gabarytowy standard – ser miał mieć 11 cm obwodu, a przepis przekazała córce. W 1863 roku w okolicy przebywał z oficjalną wizytą Napoleon III. Skosztował miejscowego specjału, który urzekł go do tego stopnia, że zażądał stałych dostaw do Paryża. Usłyszawszy, że ser pochodzi z miejscowości Camembert, miał też zadecydować, że taka właśnie będzie jego nazwa. Dzisiaj camembert to niekwestionowany numer jeden w normandzkim serowarstwie, ale popularne są także inne gatunki, zwłaszcza  neufchâtel, pont l'evêque i livarot. A tym, co je łączy, są cydr i calvados, nieodzowni towarzysze stołu.

 

vivelacuisinepl_normandia3_600px_1159

Część druga artykułu TUTAJ.

blogi kulinarne
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
ARCHIWUM